Home Telefon

Bestialstwo na Jezuickiej: Rocznica śmierci Grzegorza Przemyka, która wstrząsnęła Polską

Mija 43 rocznica tragicznych wydarzeń z maja 1983 roku, kiedy to w warszawskim szpitalu zmarł 19-letni Grzegorz Przemyk. Młody maturzysta stał się ofiarą brutalnego pobicia przez funkcjonariuszy milicji obywatelskiej, co wywołało falę społecznego oburzenia i stało się symbolem bezprawia ówczesnej władzy.

Radość z matury przerwana przez milicyjny patrol

Wszystko zaczęło się od niewinnego świętowania na Placu Zamkowym, gdzie Grzegorz Przemyk wraz z kolegami cieszył się z egzaminów dojrzałości. To właśnie tam, 12 maja, młodzi ludzie zostali zatrzymani przez milicję, co stało się początkiem tragedii.

Interwencja, która nie miała żadnych racjonalnych podstaw, szybko przeniosła się do komisariatu przy ulicy Jezuickiej. To właśnie to miejsce na warszawskiej Starówce na zawsze zapisało się czarnymi zgłoskami w historii polskiej opozycji i walki o wolność.

Instrukcje oprawców czyli bicie bez zostawiania śladów

Podczas przesłuchania milicjanci wykazali się wyjątkowym sadyzmem, działając według konkretnych wytycznych przełożonych. Świadkowie zapamiętali okrutne okrzyki dyżurnego, który instruował bijących, by zadawali ciosy tak, aby nie pozostawiać widocznych śladów.

W wyniku tego bestialstwa maturzysta doznał ciężkich obrażeń narządów jamy brzusznej, które okazały się śmiertelne. Mimo wysiłków lekarzy w warszawskim szpitalu, organizm 19-latka nie wytrzymał ogromu zadanych mu cierpień.

Zaplanowana zemsta na rodzinie działaczki opozycyjnej

Tragedia Przemyka nie była przypadkowym incydentem, lecz wpisywała się w szerszy kontekst prześladowań politycznych. Grzegorz był synem Barbary Sadowskiej, znanej poetki i działaczki opozycyjnej, która już wcześniej znajdowała się na celowniku służb bezpieczeństwa.

Matka ofiary wspominała później o złowrogich ostrzeżeniach, jakie otrzymywała podczas własnego pobytu w areszcie. Funkcjonariusze mieli wprost grozić, że skoro jej nie mogą złamać, uderzą w to, co dla niej najcenniejsze, czyli w jej syna.

Pogrzeb jako manifestacja wolności i sprzeciwu

Śmierć młodego chłopaka, który za kilka dni miał świętować swoje urodziny, poruszyła całą Polskę. Pogrzeb Grzegorza Przemyka, który odbył się 19 maja, przerodził się w wielką manifestację patriotyczną z udziałem kilkudziesięciu tysięcy ludzi.

Uroczystości na Cmentarzu Powązkowskim poprzedziła msza święta w kościele św. Stanisława Kostki. Nabożeństwo celebrował ksiądz Jerzy Popiełuszko, który sam rok później stał się kolejną ofiarą zbrodniczego aparatu bezpieczeństwa PRL.